ŚWIADECTWO - Jezus spełnia obietnicę

W styczniu tego roku wraz z mężem powitaliśmy na świecie naszego syna. Droga do rodzicielstwa była w naszym przypadku bardzo długa, trwała siedem lat. Lekarze nie dawali nam większych szans na naturalne poczęcie dziecka. 

 

W styczniu 2015 roku pojechaliśmy na rekolekcje charyzmatyczne. Pierwszego dnia prowadzący powiedział żebyśmy zamknęli oczy, bo Chrystus chce nam pokazać, czym zamierza nas obdarować. Zrobiłam, jak polecił, choć nie spodziewałam się, że cokolwiek zobaczę. Po chwili ujrzałam jednak siebie trzymającą na rękach maleńkiego chłopca. Wiedziałam, że to moje dziecko. 

 

Kilka miesięcy później podczas mszy świętej przygotowanej przez naszych znajomych, znów zobaczyłam siebie próbującą dogonić biegającego po kościele ponad rocznego chłopca. Nasz syn nie uciekał sam, jego towarzyszem było dziecko naszych znajomych, którzy także od kilku lat bezskutecznie starali się o dziecko.

 

W lutym 2016 roku kiedy przeglądałam kalendarz na rozpoczęty właśnie rok, usłyszałam kobiecy głos: - Zacznijcie wybierać imię dla swojego dziecka. - Przecież nie jestem w ciąży - odpowiedziałam w myślach. Dwa miesiące później już byłam... Jesienią tego samego roku znajomi, których dziecko widziałam w kościele, oznajmili, że w połowie 2017 roku spodziewają się narodzin syna.     Anna